Hej,
Na powyższym zdjęciu znajdują się wszystkie kosmetyki, których używam podczas wieczornej pielęgnacji twarzy. Są to kosmetyki, których używam na chwilę obecną najczęściej, ale czasem ich miejsce zastępują inne produkty, ale o tym wszystkim możecie poczytać niżej =)
Myślę, że powinnam zacząć od przedstawienia mojej buzi. Moja cera jest mieszana (tłusta w strefie T, a raczej normalna na policzkach), z dużą skłonnością do zaskórników. Wypryski pojawiają mi się rzadko, ale jednak nadal się pojawiają=) Nie wszystkie kosmetyki, które stosuję, są przeznaczone stricte do buzi mieszanej lub tłustej. Kosmetyki tego typu przeważnie są nastawione na wysuszanie, a u mnie się to kompletnie nie sprawdza. Odkryłam to niestety po dość długim czasie, ale lepiej późno niż wcale =)
Od czego zaczynam? Najpierw dokładnie myje twarz, aby usunąć cały bród i zanieczyszczenia, które zdążyły zgromadzić się na mojej buzi w ciągu dnia. Pozbywam się w ten sposób również makijażu (nie całego, bo oczywiście z tuszem wodoodpornym sobie w ten sposób nie poradzę, ale chociaż troszkę go rozpuszczę). Podczas tej czynności w ruch idzie drugi z widocznych na zdjęciu kosmetyków, czyli pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody. Produkt można kupić tutaj. Za 11.80 zł dostajemy 120 ml produktu, który przy codziennym stosowaniu starcza na ok. 3-4 miesiące. Jeżeli nie lubicie (lub nie możecie stosować) produktów zapachowych, to jest on dostępny również w wersji bezzapachowej.
Olejek, jak sama nazwa wskazuje, ma oleistą, treściwą konsystencję. Na początku bałam się tego produktu. Myślałam, że może zapychać, za bardzo natłuści moją buzię i w ogóle nie będzie potrafił z nią współgrać. Byłam w błędzie. Na początku ciężko jest się do niego przyzwyczaić, ponieważ w ogóle się nie pieni co dla mnie było jednoznaczne z tym, że nie oczyszcza. Jednak produkt ten doskonale radzi sobie ze wszelkimi zanieczyszczeniami. Po jego zastosowaniu buzia jest mięciutka, gładziutka i nawilżona. Moja twarz nigdy nie była tak milutka w dotyku!
Olejek ma również inna zaletę. Podczas mycia twarzy staram się wykonywać delikatny masaż przeciwzmarszczkowy (instrukcję jak go wykonać znajdziecie tutaj), a olejek to znacznie ułatwia, gdyż tworzy "poślizg". A sam masaż jest bardzo relaksujący, rozluźnia mięśnie twarzy i (wierzcie lub nie) zmniejszył odrobinę moje ogromne zmarszczki mimiczne na czole. Czego chcieć więcej?=)
Mam już umyta buzię, więc czas na tonizowanie. Tutaj również wkracza do akcji kosmetyk z Biochemii Urody - hydrolat z kwiatu pomarańczy. Za 15,90 zł otrzymujemy buteleczkę o pojemności 200 ml. Na ile starcza? Produkt posiadam od 3 miesięcy i nadal mam jeszcze trochę ponad połowę, czyli jest bardzo wydajny. Hydrolaty mają wiele zastosowań, jednak ja używam go tylko do przemywania buzi. Nie będę się wypowiadać na temat innych możliwości jego wykorzystania, ponieważ sama tego nie sprawdziłam.
Sam produkt sprawuje się dobrze. Radzi sobie z resztkami zanieczyszczeń, których "nie domyłam" olejkiem. Zwykły tusz też usunie. Buzia po nim jest po prostu czysta, a ja właśnie tego oczekuję, żadnych cudów, tylko czystość=)
Jako kolejny w ruch idzie produkt do demakijażu. Obecnie jest to dwufazowy płyn z Ziaji, ponieważ używam tuszu wodoodpornego. Jeżeli używam zwykłego tuszu, to jest to mleczko z Nivei. Ale jak sprawuje się sama Ziaja? Teoretycznie nie mam jej nic do zarzucenia. Niby z tuszem sobie w miarę radzi, ale irytuje mnie ten tłusty film, który pozostawia. Niby mnie denerwuje, ale jednak ciągle do niej wracam.Dlaczego? Bo jest tani, a resztki produktu mogę usunąć hydrolatem. Jednak myślę, że mój kolejny zakup to będzie (w końcu!) coś innego. Zobaczymy=)
Na tak oczyszczoną twarz nakładam serum migdałowe. Serum przychodzi do nas jako kilka półproduktów, z których same musimy zmajstrować kosmetyk. W paczce znajduje się prawie wszystko, czego nam potrzeba. Prawie, ponieważ musimy same zaopatrzyć się w spirytus. Muszę przyznać, że podczas robienia serum bawiłam się przednio. Czułam się jak małe dziecko w laboratorium chemika=)
Ale przejdźmy do opisu samego działania. Serum kupiłam zachęcona recenzjami znalezionymi w internecie. Zależało mi na oczyszczeniu i zwężeniu porów oraz pozbyciu się zaskórników. Czy są jakieś efekty? Rzeczywiście małe zmiany zauważyłam, jednak nie jest to oszałamiający rezultat.
Jak się je stosuje? Za pomocą pipetki dołączonej do zestawu odmierzam kilka kropli bezpośrednio na twarz i wmasowuję je okrężnymi ruchami omijając okolice oczu. Serum stosuję co drugi dzień. Po ok. 10 minutach (po wchłonięciu produktu) można na twarz nakładać kolejne kosmetyki, jednak serum, poza właściwościami złuszczającymi, działa również nawilżająco, dlatego pomijam już wtedy krem do twarzy.
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć jak przebiega moja
codzienna wieczorna pielęgnacja twarzy. Przedstawię Wam kosmetyki, z których
korzystam na co dzień oraz opiszę po kolei wykonywane czynności. Zapraszam do
lektury =)
W dni, kiedy nie używam serum, wklepuję (lub wmasowuje wykonując masaż przeciwzmarszczkowy) krem nawilżający. Ostatnio używałam kremu z Avonu, który widzicie na powyższym zdjęciu. Używałam go na noc, ponieważ kompletnie nie nadawał się do mojej buzi na dzień, a nie chciałam go wyrzucać, więc trzeba było go jakoś zużyć. Na szczęście wczoraj wykończyłam opakowanie i już jutro użyje mojego nowego nabytku - kremu regenerującego na noc z Nivei. Recenzji możecie spodziewać sie za kilka tygodni, jak tylko wyrobię sobie o nim jakąś opinię.
Zanudziłam Was? Mam nadzieje, że jeszcze nie spicie. Nie bójcie się, ale już finiszujemy=)
Pamiętajcie, aby nigdy nie zapominać o okolicach oczu. Na mojej półce w łazience zawsze znajdziecie jakiś żel lub krem do oczu. Obecnie stosuję żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem z firmy Floslek. Produkt można często kupić w Superpharm za ok. 8zł, więc są to dosłownie groszowe sprawy, a działa naprawdę dobrze. Żel wklepuję okrężnymi ruchami aż do jego wchłonięcia.
Pamiętajcie, aby produktów do pielęgnacji okolic oczu nigdy nie nakładać bezpośrednio na powieki tuż przy linii rzęs, a w małej odległości od niej. W nocy produkt i tak będzie się odrobinę przemieszczał i wierzcie mi, że "pokryje" całe powieki, a to właśnie je chcemy nawilżać, a nie gałkę oczną=)
Mamy już czystą i nawilżoną buzię, a więc czas na rzęsy, które nieustannie katujemy tuszami do rzęs, zalotkami i wacikami nasączonymi środkami do demakijażu. Pamiętajmy, aby nigdy nie kłaść sie spać z niedomytymi rzęsami. W przyszłości nam się za to odwdzięczą=) Ja swoje dodatkowo nawilżam regenerującym kremem do rzęs z L'biotici. Krem wyciskam na palec i właśnie przy pomocy palca wcieram w górne i dolne rzęsy oraz we brwi. Nie wiem czy moje rzęsy po nim urosły, ale na pewno są bardziej nawilżone, a już takie działanie mnie całkowicie satysfakcjonuje=)
Ostatnim produktem, z którego pomocy korzystam jest punktowy żel na wypryski firmy Vivaderm. Kupiłam go w aptece za 7,99 zł i jestem nim zachwycona. Nigdy nie wierzyłam w żele punktowe, ponieważ nie radziły sobie z moimi wypryskami, a tutaj w końcu pojawił się kosmetyki, który naprawdę działa. Krosty znikają w mgnieniu oka. Niestety wyczytałam, że marka pojawiła się na rynku "na próbę" i na razie nigdzie nie można dostać ich produktów. Jakbyście gdzieś znalazły ich kosmetyki, to proszę dajcie mi znać.
I to tyle. Poznałyście mój sekret=) Post wyszedł bardzo długi. Nie miałam takiego zamiaru, dlatego serdecznie Was za to przepraszam i mam nadzieję, że chociaż część z Was dobrnęła do końca=)
Jeżeli macie w swoich kosmetyczkach jakieś cudowne kosmetyki do wieczornej pielęgnacji i możecie nam je zdradzić, to zapraszam do dzielenia się Waszymi tajemnicami w komentarzach.
Życzę miłego weekendu=)











0 komentarze:
Prześlij komentarz